Skip to content

CZASOPISMO MIĘSO

Advertisement
Kontraktacje niezgody Drukuj Email
Resort rolnictwa zarzuca zakładom mięsnym sterowanie polskim rynkiem wieprzowiny. Właściciele rzeźni twierdzą, że winni są hodowcy, którzy nie chcą zawierać umów kontraktacyjnych na dostawy żywca.
Hodowcy chętnie by je podpisali ale z gwarancją ceny zbytu. Na to nie chcą się jednak zgodzić przetwórcy. I tu koło się zamyka. A to oznacza, że stabilizacji rynku wieprzowiny w Polsce jak nie było tak nie będzie.

W Polsce mamy blisko 13 milionów sztuk świń. Mimo tak dużego pogłowia rynek wciąż jest nieustabilizowany. Sytuacje rozwiązałyby wieloletnie umowy kontraktacyjne. Ich wzór był już nawet prawie gotowy. Janusz Rodziewicz Stowarzyszenie Rzeźników i Wędliniarzy RP: – Nie było takiej presji, żeby tą umowę kontraktacyjną podpisać, a moim zdaniem było do niej bardzo blisko. Poszło o zapis dotyczący cen skupu żywca. Właściciele zakładów mięsnych nie chcą ich dokładnego określenia w podpisywanej umowie. Do zaakceptowania byłoby zastosowanie tak zwanych widełek z tolerancją 10 proc. od ceny ustalonej przez specjalną komisję. Dla hodowców to jednak zbyt duża rozbieżność, dlatego wystąpili z własnym projektem. Anna Hammermeister Polski Związek Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej "Polsus": – Ta umowa nie różni się w zasadniczym stopniu od innych umów na rynku, z tym że jest tam pewna nowość – w paragrafie piątym – element cenowy, taki który mówi, że strony deklarują się korzystać z zasad komisji cenowej.
Ale na te pomysły z kolei nie chcą się zgodzić przedstawiciele branży mięsnej. Dla nich takie rozwiązania są nie tyle nie do zaakceptowania, co niezgodne z prawami rynku.
Witold Choiński "Polskie Mięso": – Ustalanie sztywnej ceny kontraktacyjnej nie sprawdzi się, tak jak nie sprawdziło się w innych krajach i w żadnym z krajów UE takiej sytuacji nie ma.
W spór włączyło się w końcu ministerstwo rolnictwa i od razu stanęło po stronie hodowców. Zdaniem resortu, to przetwórcy powinni zabiegać o stabilizację rynku. Dlatego apeluje o jak najszybsze podpisywanie umów z rolnikami.
Jan Krzysztof Ardanowski wiceminister rolnictwa: – Raczej większość przetwórców, także tych dużych woli kupować z tak zwanego wolnego rynku, manipulując często tym rynkiem, stosując różnego rodzaju dumping, wybierając pojedynczych roników... Jednak do zawierania umów resort zmusić nikogo nie może. Dlatego jeśli obie strony nie dojdą do porozumienia, to na kontraktacje produkcji trzody chlewnej wciąż nie ma co liczyć.

 

Przedstawiciele Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego wkroczyli wczoraj do gabinetu marszałka Ludwika Dorna z dwoma kawałami mięsa - polędwicy wołowej i wołowiny zadniej.
- Chcemy, by marszałek pomógł nam rozkręcić wreszcie w Polsce produkcję dobrej, kruchej wołowiny - mówił prezes Zrzeszenia Jerzy Wierzbicki. Producentom chodzi o wsparcie dla wymyślonego przez nich programu "Eurostek 2012". Program ma polegać na tym, by w 2012 roku, kiedy będą się u nas odbywały mistrzostwa w piłce nożnej, do polskich sklepów trafiło już 30 tys. ton wołowiny "przedniej jakości" (rosbeft jest równie kruchy jak polędwica). Teraz takiego mięsa Polska w ogóle nie produkuje.
- Z Unii płyną strumienie pieniędzy na nowe technologie w rolnictwie, na innowacje, a Polska w ogóle po nie nie sięga. Jak będziemy mieć poparcie z góry, to wreszcie coś się ruszy - tłumaczy Wierzbicki. Taka superwędlina będzie droższa - zdaniem producentów - od obecnej o blisko 30 proc., ale w jakości całkowicie będzie dorównywała hiszpańskiej, włoskiej czy szkockiej. Będzie jej dostarczało bydło polskiej rasy czarno-białej skrzyżowane z rasą mięsną belgijską.
W 2012 roku do Polski przyjadą klienci gotowi zapłacić drożej za dobre mięso. Musimy być gotowi na ten rok - mówią producenci. Do ich postulatów marszałek Dorn odniósł się z dużą życzliwością: - Wszystko, co łączy się z jedzeniem, jest mi bliskie" - powiedział. - Niech ten polski Eurostek stanie się specjalnością europejską.
Po wyjściu z gabinetu marszałka producenci zacierali ręce: - Ten człowiek wie, o czym mówi, jest prawdziwym smakoszem, odróżnia wołowinę hiszpańską od irlandzkiej czy szkockiej. Przy jego wsparciu ten program na pewno ruszy.

Źródło: SRiW RP

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »